6 kwietnia 2016

American dream

Odkąd wróciłam, ciągle zadaje sobie pytanie " Viola, naprawdę byłaś w Ameryce?" :D 
Jakoś ciągle jest mi trudno w to uwierzyć. Nie wiem dlaczego tak to przeżywam, ale dla mnie było to wielkie wydarzenie, wielka wyprawa za ocean. Jeszcze niedawno hasło "Ameryka" wydawało mi się tak bardzo odległe i mało możliwe.
A tutaj proszę. Pierwsza informacja w październiku. W grudniu już kupione bilety ( podobno i tak późno ) a marzec pojawił się nawet nie wiem kiedy i siedzimy w samolocie ( poleciałam z dwójką super ludzi. Nadią i Danielem ;)
Moja podróż to nie były takie typowe wakacje ale bardziej delegacja związana z moją drugą pasją - czyli pracą młodzieżową. Ale trochę przyjemności też było ;)

Zapytacie pewnie jakie są moje wrażenia? Tak więc są DUŻE hehehehe - w dosłownym znaczeniu tego słowa ;) W USA wszystko jest duże zaczynając od domów przez ziemię, samochody, drogi, kończąc na kartonach na płatki śniadaniowe. Można to opisać tak: nasze pojeminiki XXL to u nich M :D

Miałam okazję być w trzech stanach: Tennessee, Florida i Meryland
Wszystkie trzy zupełnie różne. W sumie możnaby powiedzieć, że byłam w czterech, bo Nowy York to już inny stan. Ale dla tego miasta, zostawię osobny wpis. ( BYŁAM TAM!! :D )

W skrócie, bo nie będę was zamęczać. 
Jedzenie - kilka razy udało nam się zjeść coś smacznego ale na dłuższą metę nie mogłabym tego jeść. Przez pierwsze kilka dni nie mogłam się przestawić na lunch i dinner.  Dla nich te dwa posiłki to dwa, WIELKIE posiłki. Zresztą śniadania też, nie należały do lekkich. Warzywa były w sklepach ale chyba nikt ich nie kupował. Chleba nie mają. Chyba, że duże drogie piekarnie prowadzone przez Włochów lub Polaków. 
Ah zapomniałabym o śniadaniowni 24h - iHope. Niezdrowe, ale smaczne :D

Ludzie - co mnie zdziwiło, to ich otwartość. W dużych supermarketach na wejściu stali ludzie i miło Cię witali - to jest, ich praca ;) Generalnie, wszędzie nas zaczepiali. Nawet jeśli to trochę sztuczne, to przyznam, że spodobało mi się. Moglibyśmy mieć taki nawyk ;)

Miasta - widziałam trzy miasta w Tennessee: Knoxville, Chattanooga i Cleveleand. To ostatnie to takie typowe amerykańskie miasteczko. Duże przestrzenie, cisza, wszyscy jeżdżą wielkimi pickupami :D Na Florydzie, trudno było rozróżnić miasta, bo zlewały się tak jak na Śląsku. Baltimore jest portowym miastem, słynącym ze sprzedaży niebieskiego kraba, którego nie udało mi się zjeść :/ No a Nowy Jork.... :D :D

Samochody - zdążyłam nauczyć się jeździć na automatycznej skrzyni biegów. Proste ale rozleniwia strasznie :D Prowadziłam potężnego pickupa - dogadaliśmy się ;)

Natura -na Florydzie wpadły mi w oko takie drzewa, ze zwisającym czymś. Wrzucałam na instagrama. Nazywają się Oplątwa brodaczkowata ;) A Pelikany są takie cudowne - mają ich tam sporo. Plaże mają biały piasek, jak cukier. Ktoś mi kiedyś o nich opowiadał i w końcu zobaczyłam to na własne oczy :D :D

Sklepy - zakochałam się w trzech, których chyba u nas nie ma. American Eagle (może jest w Wawie?) Forever 21 i mój ulubiony Urban Outfitters.
Ale poznałam jeszcze jeden - Target. To trochę takie nasze Tesco, ale dużo lepsze. I mieli tam wszystko. Ciuchy też niczego sobie, pewnie niektóre będą się pojawiać w postach :D

Kończę. Bo kto lubi tyle czytać hehehe. Oglądajcie fotki :D

































fot Me&myIphone :D




17 lutego 2016

Funny jeans

W tym miesiącu nie bardzo wiem jak się ubierać? Czuję się tak jakby zima kłóciła się z wiosną
a ja stoję między nimi :D Filozofuje, no trochę tak. Dlatego jednego dnia wkładam płaszcz wełniany na podszewce a następnego dnia puchówkę z wysokim kołnierzem. 
Taką widzicie na fotkach. Kupiona dwa sezony temu w Sinsay. Dobry zakup jak na 50zł.
Jest lekka i nie wyglądam w niej jak miś polarny. Jedyna wada to jest krótka, no ale da się to przeżyć, kiedy mamy taką zimę.

Ja tu o kurtce a na facebooku zapowiadałam jeansy w łaty ;) Niecały rok temu wrzucałam na fanpage inspirację jeansów, właśnie z łatami. Zarzekałam się, że sama takie zrobię. Długo nie trzeba było czekać i po co robić :D Teraz czuję się trochę jak trendseterka hehe. Na przecenach dorwałam takie właśnie połatane spodnie z Bershki. Są świetne. Polecam








jeansy - Bershka %
kurtka - Sinsay, old
buty - Allegro



3 lutego 2016

My backpack in Paris

Cofam się w stecz, do listopada 2015 ;) Nie wiem dlaczego, ale jakoś umknęły mi te fotki a przecież chciałam się pochwalić nowym workiem, który sobie uszyłam ;) 
I to byłoby na tyle moi mili ;) Bo co tu więcej pisać. Worek, miód malina. Jestem zadowolona. Eko skóra sprawdziła się. Wymyśliłam sobie do tego taki sznur żeglarski i ładnie skomponował się z wiśniowym kolorem worka. Niedługo pojedzie ze mną w daleką podróż ale o tym
już za miesiąc i kilka dni :D :D

Wybaczcie mi jakoś zdjęć. Miałam ze sobą tylko iphonika. A, że starszy model, to i fotki średnie hehe ;)







fot. Ewa Kuik
cardigan - handmade
koszula - sh
rurki - zwykły butik
buty - Luz&best
worek - handmade