21 stycznia 2016

Original it is

Drodzy państwo zapraszam w podróż do lat 90-tych ;) Bluza Adidasa w typowym niebieskim kolorze, trzy psaeczki na rękawach i duże logo na plecach. To jest to :D Wracają wspomnienia z lat szkolnych. Dla tych co wtedy się urodzili, to właśnie tak mniej więcej wyglądał modowy lans. 
Z tą różnicą, że ciuchy adasia były prawie nie do zdobycia. Oczywiście dużym plusem była ciocia albo wujek w Niemczech lub USA ;)
Gdyby ktoś mi 2 lata temu powiedział, że kupię sobie dresiarską bluzę, to nie uwierzyłabym za
nic w świecie. Nie dawno usłyszałam, że trend "sportstyle" powoli odchodzi. A mi się wydaje, że ma się całkiem dobrze.
Bluzę nosi się fajnie - polecam, ja Viola hehe.











fot. Zosia Kielmas
bluza - Adidas
spondnie - Zara
buty - Allegro nonane
rękawiczki - Sinsay

14 stycznia 2016

Christmas things

Święta, nowy rok, styczeń i życie leci dalej ;) A od ostatniego wpisu trochę zleciało. Narobiłam sobie sporych zaległości. Chyba potrzebuję kopniaka, co mnie zmobilizuje do regularności w blogowaniu. Ale jak mam być szczera, to powiem Wam, że nie odczuwam jakiegoś strasznego braku z tego powodu. Nie wiem czy to świadczy o tym, że nie ma pracia na szkło czy, że jestem trochę leniwa hehe :P
Tak więc, jeszcze w świątecznym klimacie wrzucam wam kilka fotek.
Odkąd mam pokaźny stół w domu, spodobało mi się dekorowanie na nim. 
Fachowo nazywa się to mencherdisingiem - tak mi się wydaje ;) Ale najprościej mówiąc, minimalistycznie poukładałam świąteczne "różności" na stole i mam radochę ;)











fot. Ja

28 listopada 2015

Paris. It's still amazing

Czy w Paryżu jest teraz niebezpiecznie? Myślę, że nie. Ludzie są mili i uśmiechnięci. Chętnie pomogą ci w znalezieniu drogi. Knajpki tętnią życiem. Wszędzie mnóstwo turystów. Nadal tam świeci słońce. Budynki prezentują się pięknie za dnia i wieczorem. Na całej długości Champs Elisee jest obecnie jarmark świąteczny, który robi duże wrażenie. Cudownie dekoracje, wszystko się świeci jest głośno puszczona muzyka, oczywiście w klimacie świątecznym czyli radosnym ;)  
Grzane winko, pieczone 
kasztany i lodowisko między drzewami. 
Jedynie co zmieniło się, to dodatek w postaci żołnierzy i policji na ulicach a szczególnie w miejscach najbardziej publicznych i turystycznych. Było ich sporo. Myślałam, że "w powietrzu" będzie dziwna atmosfera ale tak nie było. Nawet ci opakowani żołnierze z bronią, nie przeszkadzali ;)

Tak, przyznam się, miałam cykora. Wycieczka zaplanowana była już dawno (taki babski wyjazd) a tu nagle coś takiego. Nagle pojawia się strach i nie wiesz - jechać, nie jechać? Naprawdę nie wiedziałam co zrobić? Biletów tak po prosu, bez kosztów dodatkowych (sporych) nie dało się zmienić na inne miejsce docelowe. O oddaniu nie było mowy, bo kazali płacić karę co przekraczało wartość biletów. Więc w czwartek na 2 dni przed wylotem podjęłyśmy męską 
decyzję, że lecimy ( ja i Ewa ;) 

I mówiąc krótko, nie żałuję. Aż chcę się jechać kolejny raz. Paryż zachwyca i chociaż to najdroższe miasto w Europie to dla mnie chyba jedno z najpiękniejszych. 
:D

Dodam jeszcze, że był to mój 3 razy w Paryżu ale pierwszy na szczycie wieży Eiffla :D :D


























fot. mój Telefon :D